niedziela, 11 października 2015

Rozdział 1


Obudziłam się i pierwsze co zrobiłam to przyturlałam się z łóżka na podłogę. Jęknęłam i wstałam z podłogi. Podeszłam do okna i spojrzałam w niebo księżyc dalej unosił się na horyzoncie ale już powoli zachodził. Podeszłam do szafy i ubrałam się. Wyszłam z pokoju i stwierdziłam że wszyscy już nie śpią więc leciałam do kuchni gdzie była Dolore's i robiła jajecznice.
-Cześć - powiedziałam i wyciągnęłam z lodówki sok pomarańczowy
-Witaj Kelly skusisz się na jajecznice ? - nie byłam głodna jak zawsze rano. Pokiwałam głową przecząco i wróciłam do pokoju. Sally latała za mną a Qui tylko patrzyła na to zboku. Wzięłam telefon i położyłam się na łóżku. Sally wkręciła się w moje nogi. James nie napisał do mnie żadnego e-semesa. Trochę zesmutniałam ale postanowiłam mu napisać

Doleciałam wczoraj... wszystko ok a co u ciebie ? 

Nie odpisał, więc zadzwoniłam ale też nie odebrał. Coś jest nie halo... zadzwoniłam do Natalie a ona powiedziała że widziała jak James chodzi z jakąś dziewczyną po mieście. Wstrząsnęło mnie to, żeby tak szybko sobie kogoś znalazł... bo ja wyjechałam do ojca, ale my nawet tak oficjalnie razem nie chodziliśmy... więc miał pełne prawo się z kimś innym spotykać.  Przełknęłam gulę w gardle i postanowiłam wyjść pobiegać z Sally i Qui. Przygotowałam psy, wzięłam sobie wodę i wyszłam z domu. No to do parku. Nie zdążyłam się rozgrzać a mój telefon zaczął dzwonić 
-Hallo ? 
-Cześć Kelly
-Cześć Nathan co chcesz ?
-Widzisz.. idziesz do kina z Dolore i Bradem ? 
-Nie a co ?
-No bo miałem oglądać mecz z kumplami u nas... 
-Mnie to przeszkadzać nie będzie, dom jest wielkości pałacu pomieścimy się - powiedziałam z dawanym entuzjazmem nie chciałam teraz widzieć nikogo ani niczego. Rozłączyłam się i schowałam telefon. Skończyłam rozgrzewkę i pobiegłam u boku z Sally i Qui. Odpoczęłyśmy dopiero po pięciu kilometrach. Psy miały jeszcze pełno energii w przeciwieństwie do mnie. Zakaszlałam i ruszyłyśmy w drogę powrotną. Koło godziny trzynastej zrobiłam się głodna więc zeszłam na obiad który akurat był gotowy. Dolore's słynęła z pysznych obiadów. Z przyjemnością zjadłam rosół a potem kotleta, ziemniaki i buraczki.
-Kelly Ness Blackmoon proszę mi tu wytłumaczyć dlaczego twoja mina jest taka... smutna - powiedział ojciec. Spojrzałam na niego i wyszczerzyłam zęby. Zmrużył oczy po czym się uśmiechnął, powiedział dość formalnie - dziś ja i Dolore's idziemy do kina czy któreś z was ma zamiar się z nami wybrać ?
-Nie -powiedzieliśmy hurm
-Dobrze, tylko nie roznieście mi tu domu - zrobił jedną z tych swoich min która mówi "Mówię poważnie, dobrze się bawcie ". Spojrzałam z ukosu na Nathana który zrobił minę "Powtarzasz się". Uśmiechnęłam się.
-Dobrze nie rozwalimy tej chałupy - powiedział Nathan
-Chałupy ? To wygląda jak zamek... -wszyscy prychnęli śmiechem. No tak... dla nich to to jest po prostu zwykły domek... -To co będziemy robić ? -zwróciłam się do Nathana. Chłopak trochę się zdziwił ale powiedział mi że przyjdzie do nas pięciu jego kolegów...z czego dwóch kojarzyłam. Mają zamiar zamówić pizze i patrzeć na mecz. W sumie nie było by okrutnie popatrzeć z nimi na ten mecz.
-A wy na jaki seans jedziecie ?- zwróciłam się do ojca i Dolore's
-Jedziemy na noc filmową... więc to będzie trochę więcej niż jeden film ale mamy zamiar iść tylko na pięć z nich - chyba się pomylili nie tylko... to aż pięć filmów. Bałam zadać się pytanie kiedy będziecie.. bo wychodziło na to że dopiero koło drugiej... moja matka by się na coś takiego nigdy nie wybrała wiedząc że mam zostać sama albo z jakimś kolegą. Chciałam pozmywać po obiedzie ale po co skoro po domu plączą się dwie służki a do tego mamy zmywarkę... więc zaproponowałam że pomogę powynosić. Wzięłam ostatni talerz i zaniosłam do kuchni. Były tam dwie starsze kobiety rozmawiające ze sobą i nawet nie zwróciły na mnie uwagi. Położyłam talerz i wyszłam. Poszłam do salonu i puściłam serial "gossip girl" (pl. Plotkara).
-Marcus! -Usłyszałam jak Nathan woła do kolegi. Po chwili weszli mi do salonu. Spojrzałam na nich uśmiechnęłam się do chłopaka którego kojarzyłam... Marcus Blue
-Cześć... Marcus - powiedziałam i wróciłam do telewizora
-Cześć...e... - no tak czyli mnie nie pamięta
-Kelly - powiedziałam i uśmiechnęłam się w jego stronę
-Ale się zmieniłaś... - mruknął
-No nie wiem
-Nie podrywaj mojej siostry
-O awansowałam na siostrę ? - zdziwiłam się
-Nie podrywaj leady Kelly Ness Blackmoon
-Nabijaj się, nabijaj - powiedziałam i rzuciłam w niego poduszką. Wstałam, minęłam ich i poszłam do pokoju. Po godzinie byli już wszyscy jego znajomi. Wyszłam z pokoju i poszłam do salonu. Wszyscy chłopacy rozsieli się po fotelach więc po cichu usiadłam na dywanie. i patrzyłam z nimi na mecz. Kiedy zdobyli bramkę dzięki której wygrali połowę wszyscy tak krzyknęli że prawie uszy mi pękły. Na przerwie dopiero Nathan przedstawił mnie chłopakom. Żadnego z nich o prócz Jacka i Marcusa. Jednak chłopaka z sąsiedniego ganku nie było...






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz