wtorek, 13 października 2015

Rozdział 2

Usłyszałam dzwonek do drzwi. Rzuciłam się w ich kierunku. Otworzyłam je i zobaczyłam w nich chłopaka z pizzą. Uśmiechnęłam się do niego a on tylko rzucił spojrzenie w głąb domu. 
-Dobry wieczór ja z pizzą -powiedział trochę za późno jak dla mnie to było to jasne gdy go zobaczyłam ale olałam to 
-Ile się należy ? -zapytałam ale nie wiem czy dosłyszał moje pytanie bo tylko rozdziawił usta... przewróciłam oczami i wzięłam portfel. Wzięłam cztery pudełka z pizzą a wręczyłam mu jeden z banknotów. Uśmiechnęłam się i zamknęłam drzwi. Schowałam portfel do tylnej kieszeni dżinsów i wzięłam pudełka. Z zawiedzeniem okazało się że straciłam jedną bramkę. Położyłam pizzę na stolę i wszyscy chłopacy się na nią rzucili, zostawiając mi łaskawie dwa kawałki. Zapach pizzy niósł się po całym "zamku". Kiedy mecz skończył się dla nas wygraną chłopacy zaczęli mówić jaki to świetny mecz a mnie to niezbyt interesowało więc poszłam do swojego pokoju. Spojrzałam za okno i pożałowałam w oknie był też ten chłopak. Spojrzał na mnie i skamieniał popatrzył na mnie podejrzliwie ale potem powiedział 
-Cześć... jestem Lucas a ty ?
-Jestem Kelly - powiedziałam. Spojrzałam na niego był wysoki i szczupły. Miał na sobie czarne bokserki i nic poza tym. Szybko odwróciłam wzrok i spojrzałam na księżyc zachodzący za chmurami. 
-Głupio zapytać ale... kim jesteś nigdy cię nie widziałem a takiej dziewczyny się nie zapomina 
-Jestem córką  mężczyzny który mieszka oto w tym domu -powiedziałam z lekką odrazą w głosie. 
-Jesteś córką Blackmoon'a ? -zapytał dość zdziwiony 
-Przecież on miał tylko syna i to i tak nie swojego -powiedział z śmiechem 
-A jednak, przez ostatnie pięć lat mnie tu nie a ty tu jeszcze nie mieszkałeś 
-Owszem mieszkamy tu dopiero od trzech lat - powiedział i spojrzał na mnie. 
-Czym się zajmujesz ? -spojrzałam na niego z ukosa 
-Projektowaniem a ty ? -uśmiechnął się i powiedział
-Fotografią, na pewno byś się dogadała z Rose -spojrzałam na niego trochę zdziwiona skąd mam wiedzieć kim jest Rose... ale chłopak widząc że się zadręczam myślami kim ona jest szybko powiedział - to moja dużo młodsza siostra -spojrzałam na księżyc a potem znowu na niego
-Ile ma lat ?
-Dziesięć -spojrzałam na niego pewnie jest łada bo sądząc po budowie brata...
-Też projektuje ?
-Nie, ale lubi rysować -uśmiechnął się
-Lucas ! Chodź na dół ! - nawet ja to usłyszałam.
-Do zobaczenie - rzuci, zamkną okno i wybiegł z pokoju. Spojrzałam w księżyc
-Jesteś pokręcona Luna - wydało mi się że słyszę jej śmiech. Zawsze tak miałam czasem słyszałam jak do mnie mówi i właśnie w dniu kiedy pierwszy raz ją usłyszałam stwierdziłam że jestem chora na ciężki przypadek idiotyzmu i mam nie po kolei pod sufitem. Kto jeszcze rozmawia z księżycem a do tego słyszy jego "głos" ta... jestem na prawdę chora psychicznie. Zamknęłam okno i zaczęłam czytać książkę "Hopeless". 


1 komentarz: