Obudziłam się i podeszłam do szafy zaczęłam w niej grzebać... po dłuższym czasie znalazłam moją sportową bluzkę bluzę i spodenki. Odwróciłam się i zobaczyłam Lucasa patrzącego w moje okno. Trochę zdziwiona podeszłam do okna otworzyłam je i spojrzałam na niego
-Cześć... -chyba trochę się speszył
-Hej -powiedziałam do niego, i zaczęłam wpatrywać się w księżyc który znika za horyzontem. Spojrzał za moim wzrokiem i westchnął
-Zawsze patrzysz w księżyc ? -pyta
-Często... -patrzy na mnie jakbym mu właśnie powiedziała. Nie jesteś jedyny na tym świecie. Usłyszałam telefon. Szybko odskoczyłam jak poparzona od okna i szybko doskoczyłam szafki nocnej na której miałam telefon. Przyszedł do mnie Esemes od Natalie.
To że wyjechałaś nie usprawiedliwia dlaczego nie piszesz, tęsknimy (alarm z Jamesem jest nie aktualny to była jego koleżanka ). Lorde co tam poznałaś już jakiegoś sweet chłopaka ?
Zaśmiałam się i podeszłam do okna. Spojrzałam na drogę.
-Przepraszam, ale muszę iść pobiegać
-Biegasz?
-Tak a ty ? -uśmiechnął się do mnie
-Owszem... jeśli chcesz to mogę ci pokazać fajne ścieżki
-Dzięki
-To może pobiegamy dziś...
-Okey -powiedziałam. Wysoki brunet o niebieskich oczach szybko doskoczył swojej szafy i zaczął szukać stroju do biegania. Sama poszłam się przebrać, potem wyszłam na chodnik ale jeszcze go nie było więc wyciągnęłam telefon i zaczęłam odpisywać Natalie ale usłyszałam jak podchodzi do mnie.Podniosłam się i spojrzałam na chłopaka.
-To co biegniemy ? -pyta
~~
Po ośmiu kilometrach męczymy się i padamy na trawę. Patrzy na mnie i coś mamrocze po czym pyta
-Niezła kondycja, będziesz chodzić tu do szkoły ?
-Dzięki i tak będę ale raczej krótko -Nie chodzi tu o James'a już jak ja to mówię "zostawiłam go przeszłości razem z kilkoma łzami " teraz traktuję to jak on jako zwykłą przyjaźń.
-Powinnaś zapisać się na jakieś gimnastyczne szkoda... żeby taka kondycja się zmarnowała w przyszłości...
-Myślałam raczej nad jakimiś artystycznymi ale pomyślę dzięki
-To co wracamy ? - wzięłam głęboki oddech i wstałam
-Jasne -tym razem ja prowadziłam i jak na razie szło mi całkiem nieźle.
-Dzięki za pokazanie tej dróżki - mówię gdy już mam pójść do domu
-O której biegasz... może pobiegamy razem
-Około siódmej bo później jest za ciepło na biegi - weszłam do środka i zaczęłam przeszukiwać moje rzeczy w poszukiwaniu ołówka i zeszytu do szkiców. Gdy no niestety nie umiem znaleźć ołówka losuję przypadkową stronę w zeszycie i pada na rysunek pary która się całuje w szkole.... normalnie świetnie. Patrzę do zeszytu na datę rysunku jest to jeden z moich pierwszych szkiców. Ma datę tak daleką że sama nie wiem miałam wtedy czternaście lat... odkładam zeszyt otwarty na stornie i zaczynam się nudzić. Omiatam wzrokiem pułki z książkami po czym znajduję to czego szukam książki której nie czytałam... zaczęłam czytać i dopiero krzyk na obiad mnie z niej wyciągnął.
-Kelly! Obiad! -Z niechęcią odłożyłam książkę która na prawdę była dobra ale wolę fantasty. Szybko poszłam do jadalni i prawie wpadłam na Nathana który niósł zupę. Po obiedzie z którego nie dało się wykręcić... bo cały czas mówiono o mnie i do mnie, nastąpiła półgodzina przerwa przed ciastem. Wróciłam do pokoju i zaczęłam czytać jedną z ostatnich stron. Wraz z ostatnią stroną zawołali mnie na deser. Spojrzałam na kogoś kto postanowił rozsiąść się na moim miejscu. Był to Lucas a obok niego jego siostra. Naprzeciw siedzieli jego rodzice. Słyszałam śmiech Dolore i mojego ojca a Nathan rozmawiał z nim o czymś. Biedna siedziała i przyglądała się rozmawiającym. Podeszłam do niej
-Cześć jestem Kelly -uśmiechnęłam się a ona spojrzała na mnie
-A ja jestem Della -zjadłyśmy nasze jogurty z owocami a potem zrobiło się nudno wszyscy dalej pogrążeni w rozmowie zapomnieli o mnie i małej Delli. Wzięłam ją do mojego pokoju i zaczęłyśmy się bawić i rozmawiać w pewnym momencie dziewczyna wzięła zeszyt i zaczęła przeglądać moje rysunki
-Ale ładne... -powiedziała -jak ładnie rysujesz... podoba mi się ten -spojrzałam na rysunek dziewczyny patrzącej w księżyc nie trudno się zorientować że to ja... jednak po chwili zatrzymała się na rysunku tej pary i mruknęła coś pod nosem.... a potem dopiero powiedziała na głos -Nauczysz mnie rysować ? -jej oczy przypominały oczy kota ze Szreka, nie mogłam im odmówić...
-Ale może następnym razem bo robi się późno i zaraz zaczną nas szukać -uśmiechnęła się
-No dobrze tak więc następnym razem -zeszłyśmy do jadalni gdzie nasi sąsiedzi już się żegnali.
-Do widzenia państwu... pa Lucas... Della to my jesteśmy umówione - mrugnęłam do niej... wyszli a ja z ulgą chciałam się zamknąć w pokoju jednak specyficzny zapach unosił się w nim... Był przyjemny a zarazem intrygujący...
-To co biegniemy ? -pyta
~~
Po ośmiu kilometrach męczymy się i padamy na trawę. Patrzy na mnie i coś mamrocze po czym pyta
-Niezła kondycja, będziesz chodzić tu do szkoły ?
-Dzięki i tak będę ale raczej krótko -Nie chodzi tu o James'a już jak ja to mówię "zostawiłam go przeszłości razem z kilkoma łzami " teraz traktuję to jak on jako zwykłą przyjaźń.
-Powinnaś zapisać się na jakieś gimnastyczne szkoda... żeby taka kondycja się zmarnowała w przyszłości...
-Myślałam raczej nad jakimiś artystycznymi ale pomyślę dzięki
-To co wracamy ? - wzięłam głęboki oddech i wstałam
-Jasne -tym razem ja prowadziłam i jak na razie szło mi całkiem nieźle.
-Dzięki za pokazanie tej dróżki - mówię gdy już mam pójść do domu
-O której biegasz... może pobiegamy razem
-Około siódmej bo później jest za ciepło na biegi - weszłam do środka i zaczęłam przeszukiwać moje rzeczy w poszukiwaniu ołówka i zeszytu do szkiców. Gdy no niestety nie umiem znaleźć ołówka losuję przypadkową stronę w zeszycie i pada na rysunek pary która się całuje w szkole.... normalnie świetnie. Patrzę do zeszytu na datę rysunku jest to jeden z moich pierwszych szkiców. Ma datę tak daleką że sama nie wiem miałam wtedy czternaście lat... odkładam zeszyt otwarty na stornie i zaczynam się nudzić. Omiatam wzrokiem pułki z książkami po czym znajduję to czego szukam książki której nie czytałam... zaczęłam czytać i dopiero krzyk na obiad mnie z niej wyciągnął.
-Kelly! Obiad! -Z niechęcią odłożyłam książkę która na prawdę była dobra ale wolę fantasty. Szybko poszłam do jadalni i prawie wpadłam na Nathana który niósł zupę. Po obiedzie z którego nie dało się wykręcić... bo cały czas mówiono o mnie i do mnie, nastąpiła półgodzina przerwa przed ciastem. Wróciłam do pokoju i zaczęłam czytać jedną z ostatnich stron. Wraz z ostatnią stroną zawołali mnie na deser. Spojrzałam na kogoś kto postanowił rozsiąść się na moim miejscu. Był to Lucas a obok niego jego siostra. Naprzeciw siedzieli jego rodzice. Słyszałam śmiech Dolore i mojego ojca a Nathan rozmawiał z nim o czymś. Biedna siedziała i przyglądała się rozmawiającym. Podeszłam do niej
-Cześć jestem Kelly -uśmiechnęłam się a ona spojrzała na mnie
-A ja jestem Della -zjadłyśmy nasze jogurty z owocami a potem zrobiło się nudno wszyscy dalej pogrążeni w rozmowie zapomnieli o mnie i małej Delli. Wzięłam ją do mojego pokoju i zaczęłyśmy się bawić i rozmawiać w pewnym momencie dziewczyna wzięła zeszyt i zaczęła przeglądać moje rysunki
-Ale ładne... -powiedziała -jak ładnie rysujesz... podoba mi się ten -spojrzałam na rysunek dziewczyny patrzącej w księżyc nie trudno się zorientować że to ja... jednak po chwili zatrzymała się na rysunku tej pary i mruknęła coś pod nosem.... a potem dopiero powiedziała na głos -Nauczysz mnie rysować ? -jej oczy przypominały oczy kota ze Szreka, nie mogłam im odmówić...
-Ale może następnym razem bo robi się późno i zaraz zaczną nas szukać -uśmiechnęła się
-No dobrze tak więc następnym razem -zeszłyśmy do jadalni gdzie nasi sąsiedzi już się żegnali.
-Do widzenia państwu... pa Lucas... Della to my jesteśmy umówione - mrugnęłam do niej... wyszli a ja z ulgą chciałam się zamknąć w pokoju jednak specyficzny zapach unosił się w nim... Był przyjemny a zarazem intrygujący...
świetnie :D
OdpowiedzUsuń